Skip to content
pl_PL PLus ENG

Droga krzyżowa, drogą miłosierdzia

Droga Krzyżowa z Ojcem Świętym zgromadziła na Błoniach 800 tysięcy pielgrzymów. Czternaście stacji drogi krzyżowej zostało zestawionych z czternastoma uczynkami miłosierdzia względem duszy i ciała. A do tego cisza, w której można było usłyszeć Chrystusa, Jego Słowo i Jego Matkę.

papa_francesco

– Droga Krzyżowa była tak naprawdę pierwszym moim duchowym przeżyciem podczas ŚDM. Bardzo podobał mi się pomysł połączenia jej z uczynkami miłosierdzia. Najlepiej zapamiętałem zdanie „To my mamy dać jeść”: nie chodzi o to, żebyśmy przypatrywali się innym i czekali, aż coś zrobią, ale żebyśmy sami chcieli się dzielić z innymi – mówi Piotr Kreczman.

Droga Krzyżowa przebiegała między sektorami w wyznaczonych miejscach. Przy każdej stacji ustawione były sceny, na których odbywały się pantomimy. Rozważania napisał biskup Grzegorz Ryś.

– Performance i muzyka są niesamowite, wywołują ciarki. Całość została przygotowana przez Sekcję Wydarzeń Centralnych pod kierownictwem ks. Marka Hajdyły – mówią ks. Mateusz Wójcik z Kolegiaty św. Anny w Krakowie i ks. Michał Kania z Bolechowic.

Film, muzyka, taniec, akrobacje

– Każda stacja zaczynała się od filmu, który pokazywał działalność danych stowarzyszeń, niosących krzyż. Organizacje zostały starannie dobrane i ich pole działalności pokrywa się z daną stacją: na przykład Hospicjum św. Łazarza odpowiada za stację Złożenie Pana Jezusa do grobu – opowiada Marta Krzysztofek, wolontariuszka jednej ze wspólnot.

Rozważania poruszały wybrane problemy, z którymi boryka się dzisiejszy młody człowiek: brak szacunku do życia, bieda, głód, cierpienie, śmierć, uwolnienie od grzechu, odwaga i heroizm wiary, samotność. Przy każdej stacji została wykorzystana inna forma artystyczna, oddająca jej nazwę i treść: począwszy od tańca nowoczesnego i akrobacji powietrznej, przez malarstwo muralowe, animację komputerową aż do performance i sztuki ulicy. Okazały się bardzo widowiskowe i czytelne dla młodzieży zgromadzonej na Błoniach. Kolejne stacje Drogi Krzyżowej przybliżały konkretne wspólnoty Kościoła, których charyzmatem jest nieść miłosierdzie i pomagać w trudnych sytuacjach.

Inscenizację do drugiej stacji drogi krzyżowej przygotowały osoby z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” i Ruchu Światło-Życie. Młodzi z tych wspólnot utworzyli logo Światowych Dni Młodzieży, unosząc nad głowy kolorowe kartony.
– Zostaliśmy wyróżnieni w ten sposób ze względu na nasze zaangażowanie. Jako wolontariusze włączaliśmy się w przygotowanie Dni w Diecezjach – mówi Joanna Kula, prezes KSM archidiecezji krakowskiej.
– Mamy mocno zaakcentować upadek Pana Jezusa. Jesteśmy jedynymi na świecie, którzy będą coś takiego robić podczas tej konkretnej Drogi Krzyżowej. Na Błoniach będzie mnóstwo ludzi, więc troszkę się tremujemy – dzieli się Mateusz Szmajda.

– Dla mnie osobiście Droga Krzyżowa, męka i zmartwychwstanie Jezusa to podstawa, serce Ewangelii. Błonia to też takie szczególne miejsce. To właśnie tutaj, kiedy był tu Jan Paweł II, po raz pierwszy od dłuższego czasu poszedłem do spowiedzi. Od tego momentu zaczął się czas mojego nawracania – opowiada Marcin Gmiąt ze wspólnoty św. Tymoteusza.

Pozostałe wspólnoty miłosierdzia, które wzięły udział w drodze krzyżowej to: Community of Saint Eggido, Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta, Kirche in Not, Dom Samotnej Matki i „Okno życia” z Gdańska, Fundacja L’Arche, Stowarzyszenie Pomocy Wzajemnej „Barka”, Projekt Magdalena, Przystanek Jezus, Cenacolo, Dzieło Pomocy Ojca Pio, Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości z Kalkuty, Wspólnota „Chleb Życia” Siostry Chmielewskiej, Szpital Domowy i Hospicjum Św. Łazarza

Piękna harmonia

– Zarówno ta radosna część Światowych Dni Młodzieży, jak i ta medytacyjna i cicha są bardzo ważne. W zgiełku ŚDM, w tym radosnym hałasie, młodzież potrafi też poświęcić się medytacji męki Pana Jezusa. Potrafi zapaść cisza, mimo tak wielkiej ilości ludzi. Porównajmy to choćby do gimnazjum, gdzie przy małej ilości ludzi trudno jest o spokój – na Błoniach nie jest to problemem – mówi Patrycja Hurlak, autorka książki „Nawrócona wiedźma”.

– Osobiście napisałem rozważania do warszawskiej Drogi Krzyżowej, było to dla mnie wielkie wyzwanie i niezwykłe przeżycie. Światowe Dni Młodzieży są czymś niesamowitym, bo pokazują życie takim, jakim jest – nie tylko entuzjazm wyrażany fizycznie, ale też radość bardzo pogłębiona, która wyraża się właśnie w przeżywaniu Drogi Krzyżowej. Sens życia i ŚDM, czyli radość i zaduma przeplatają się ze sobą – to jest barwne i piękne. Nie byłoby Światowych Dni Młodzieży i takiego tłumu ludzi, gdybyśmy nie wierzyli w tę moc przemieniania siebie samych: drogą do tego jest też ta dzisiejsza Droga Krzyżowa, trzeba wejść bardzo głęboko w siebie i rozważać – mówi Radosław Pazura, aktor i ambasador ŚDM

– Dla mnie najważniejszą stacją była śmierć Jezusa, ponieważ umarł wtedy za nasze grzechy i to ona zrobiła na mnie największe wrażenie. Sama Droga bardzo mi się podobała. Jeśli chodzi o stronę artystyczną, to można powiedzieć, że było „nieziemsko” i było bardzo dobrze przygotowane, ale nie liczy się tylko strona artystyczna, ale przede wszystkim duchowa – ocenia Wiktor Kulesza z Puław.

– To był znakomity pomysł – połączenie drogi krzyżowej z uczynkami miłosierdzia. Rzeczywiście jakaś piękna harmonia wypływa z tego pomysłu w życiu chrześcijanina, że nie słowa, nie idee, tylko konkretne czyny, które w krótki, schematyczny sposób uczynki miłosierdzia nam ukazują. Uczynki miłosierdzia można by jeszcze mnożyć, ale te czternaście ogarnia całe życie. Droga krzyżowa z Jezusem prowadzi przez te codzienne uczynki miłosierdzia. Bardzo piękny pomysł – mówi brat Marek z Taize.

– Droga krzyżowa zawsze jest trudnym przeżyciem. Czujemy się bardzo mali i bezradni wobec tego cierpienia, bólu Chrystusa, Jego ofiary. Stąd powinna rodzić wielka pokora i poczucie, że w jakimś stopniu to my to sprawiliśmy. Tego rodzaju uczucia rodzą się w nas, kiedy przeżywamy drogę krzyżową. Tak też było dzisiaj. Nabożeństwo było bogate w treści, użyto wielu różnych środków wyrazu: inscenizacji, muzyki, śpiewu. To wszystko tworzyło klimat zamyślenia, modlitwy i trwania przy Chrystusie, który tak wiele dla nas uczynił. Myślę, że to przeżycie wpisało się głęboko w serce każdego młodego człowieka i pozwoli odważnie iść w naszą codzienność, nie lękając się trudu i cierpienia – mówi biskup Henryk Ciereszko z archidiecezji białostockiej.

Droga, która nie boi się klęski

W przemówieniu kończącym nabożeństwo papież odniósł się do treści rozważań. Zadał kilkukrotnie pytanie o obecność Boga w momentach, w których widzimy zło, choroby, wypadki. Jako odpowiedź na te pytania postawił Jezusa, zaznaczając, że Bóg w tym wszystkim jest. Bóg jest w tych, którzy cierpią, jest z nimi zjednoczony tak mocno, że tworzą jedno ciało. Obejmując krzyż, Jezus obejmuje tych, którzy cierpią.

– Papież zostawił młodych z przesłaniem, żeby byli siewcami nadziei, żeby postępowali miłosiernie. Pojawiło się tam bardzo trudne pytanie od młodych: jak możemy być miłosierni w obliczu całego terroru i okrucieństwa, jakie jest w świecie, jak możemy żyć miłosierdziem, kiedy inni ludzie są tacy okrutni, brutalni, tak bardzo przeciwko życiu. Oczywiście odpowiedź nie jest prosta. Ale stacje drogi krzyżowej dały nam odpowiedź. Jezus podźwignął cały grzech świata i pokonał okrucieństwo, przemoc, a na końcu śmierć – podkreśla biskup Matthias Koenig z diecezji Padeborn w Niemczech.

– Droga krzyżowa to droga, która nie boi się klęski, wykluczenia, samotności, bo jest wypełniona Chrystusem. Droga krzyżowa to nie jest przyzwyczajenie masochisty. To jedyna droga, która zwycięża śmierć i grzech. To droga nadziei i przyszłości. Chcę, żebyście byli siewcami nadziei! – zakończył przemówienie papież Franciszek.

– Sposób, w jaki połączono poszczególne stacje z uczynkami miłosierdzia, był niesamowity. W nauczaniu Ojca Świętego najbardziej podobało mi się, jak powiedział, że jeśli nie postępujemy miłosiernie, mówimy „nie” Jezusowi, wypieramy się Go – mówi Arturo Hungria z Dominikany

– Papież powiedział młodym, żeby byli odpowiedzią na pytanie, gdzie jest Bóg. Myślę, że młodzi chcieli to usłyszeć. Język miłości, który jest najważniejszy, jest sednem Ewangelii, musi być przetłumaczony. Miłosierdzie jest potężnym słowem, które tłumaczy miłość jako czyn. Miłosierdzie, miłość, troska społeczna są dzisiaj bardzo ważne, bo wciąż jest wielu ludzi, którzy cierpią i głodują – podsumowuje ks. Jorge Enrique Izaguirre Rafael – sufragan diecezji Chuquibamba w Peru.

Ks. Rafał Arciszewski, Katarzyna Gruszka, Aleksandra Nożyńska, Martyna Kozakiewicz, Iza Kuśnierek, Kinga Kiercz

Fot. Marcin Mazur

Źródło: www.sdm.krakow.pl